czwartek, 26 sierpnia 2021
P jak poszum iwonickich lasów
wtorek, 27 lipca 2021
P jak popas weekendowy w Beskidzie Żywieckim - Glinka
piątek, 25 czerwca 2021
P jak "Punkt bieli. Punkt czerni. Wystawa fotografii Zdzisława Beksińskiego"
Niezwykle interesującą wystawę pod takim tytułem zorganizowała Pani kurator Małgorzata Malinowska - Klimek w Zamku Sieleckim w Sosnowcu.
Zanim Zdzisław Beksiński stał się znanym malarzem, chciał być reżyserem, na co nie zgodził się jego ojciec, chcąc, by został inżynierem. Wówczas Zdzisław zawarł z nim układ z godnie z którym po ukończeniu studiów technicznych mógł zająć się filmem. W trakcie studiów Jego ojciec zmarł, więc Zdzisław uznał, że w takim przypadku umowa traci ważność i porzucił studia architektoniczne na politechnice.
W fotografii miały dla niego znaczenie wyraźne plamy czerni i bieli. Dodatkową cechą wyróżniającą jego prace było fotografowanie scen z otaczającego go prowincjonalnego życia w Sanoku (którego zresztą nie znosił), ale naciskając migawkę aparatu, przekształcał tę rzeczywistość na swoich zdjęciach, nieustannie szukając nowych środków wyrazu. Do dzisiaj zresztą wiele z jego prac fotograficznych może wciąż uchodzić za nowatorskie, odważne i awangardowe. Takie zwłaszcza są fotografie, na których umieścił swoją żonę w bardzo zaskakujących aranżacjach. Było to wynikiem jego poszukiwań artystycznych, ale również nudy, jaka uważał, że otaczała go w prowincjonalnym Sanoku, z którego za wszelką cenę chciał się wyrwać.
Częściowo te właśnie aspekty jego twórczości opisują dwa poniższe linki:
- najpierw krótki opis niezwykle ciekawej i bardzo interesująco skomponowanej i przedstawionej wystawy w sosnowieckim Zamku Sieleckim:
https://proanima.pl/punkt-bieli-punkt-czerni-fotografia-zdzislawa-beksinskiego-relacja-z-wystawy/
- a po nim link prezentujący wybrane fotografie Beksińskiego wraz z częściowa analizą:
https://niezlasztuka.net/o-sztuce/miedzy-biela-a-czernia-zdzislaw-beksinski-fotografia/
Wiele było ciekawych zdjęć na wystawie, ale mnie, oprócz zdjęcia, które było na plakacie zapraszającym na wystawę (po lewej stronie fragment ludzkiej postaci jakby wychodzącej z kadru, po prawej fragment łba końskiego wchodzącego w kadr, a pośrodku prawie nic) , najbardziej zainteresowało to właśnie, moim zdaniem nawiązujące do obrazów Vincenta van Gogha.
sobota, 3 kwietnia 2021
środa, 23 grudnia 2020
Podróż wgłąb siebie
... czyli wystawa zdjęć Katarzyny Łaty pt. "Studium przypadku"
"Studium
przypadku" to wystawa fotograficzna, na której byłam w studiu
zaprzyjaźnionego fotografa Pana Jerzego Łakomskiego.
Wystawę odebrałam jako bardzo kobiecą, zarówno w formie, jak i w treści. Poruszyła mnie bardzo, ponieważ odnajdywałam w tych zdjęciach w jakiś sposób siebie.
Każdą pracę tworzą dwa zdjęcia - czarno-białe w tle i przestrzennie nałożone na nie drugie - kolorowe, w formie karty do gry. Prawie każde z tych zestawień było dla mnie osobnym przeżyciem, które działo się najpierw pomiędzy nimi nawzajem, a potem pomiędzy nimi, a mną. To niesamowite, jak proste często obrazy mogą wywołać bardzo głębokie odczucia, które trudno określić słowami, a jednak są bardzo realne, mocne i prawdziwe. Niektóre przemawiały od razu do serca, do duszy, a inne musiałam przeanalizować najpierw intelektualnie, żeby zrozumieć ich znaczenie, jeszcze innych nie rozumiałam wcale. Ale to jest właśnie to, o czym mówi autorka - subiektywizm, który może, ale nie musi stać się obiektywny dla każdego.
I myślę, że odczytanie znaczenia tych zdjęć (jakkolwiek pewnie indywidualne dla każdego, choć w części na pewno wspólne), jest możliwe tylko wtedy, gdy już pewne rzeczy przeżyliśmy, gdy zostawiły w nas jakiś ślad, gdy odbijały nasze własne doświadczenia. Większość była poruszająca do tego stopnia, że czasami gdzieś w środku aż coś bolało, ale wiedziałam, że właśnie w tym tkwi ich siła i jedno wiem na pewno - wrażenia estetyczne były równe emocjonalnym.
Tak, to życie rozdaje karty, ale my mamy wpływ, jak zagrają w naszym życiu, przynajmniej w jakimś zakresie. Nie umiem powiedzieć, które najsilniej do mnie przemawiają i wywołują mnóstwo obrazów i skojarzeń, jest ich wiele - może to z kamieniem w kształcie serca i skrzynkami pocztowymi, może to z pustą czarną kartą, może to z pomnikiem silnego człowieka na tle tablicy z pozostałościami po umieszczanych nekrologach, może te z sukniami ślubnymi, może to z kluczem i skałą, które kojarzy mi się z przejmującym wierszem Szymborskiej:
"Pukam do drzwi kamienia. - Nie mam drzwi - mówi kamień."
Żeby jeszcze lepiej zrozumieć intencje autorki zdjęć, poniżej załączam fragment autorstwa Jolanty Rycerskiej z pięknie wydanego katalogu wystawy, który bardzo pomaga w ich odbiorze i bardzo trafnie je opisuje.
Ale sami zdecydujcie, czy wolicie najpierw obejrzeć zdjęcia, a potem przeczytać opis, czy odwrotnie.


































