czyli
"KTO PYTIA, NIE BŁĄDZI";-)
Delfy - i od razu, na początek szybka i konieczna nauka greckiego - i tak było już do końca naszego pobytu - z mozołem, po literce przebijaliśmy się przez alfabet grecki, z każdym wyrazem i wciąż na nowo, próbując oszukać nasz analfabetyzm...;-)
Jednak wiosna wraz z jej atrybutami - cudowną pogodą, światłem i kwiatami w różnych kolorach, sprzyjała wszystkiemu - nauce, podziwianiu tego, co nas otaczało i fotografowaniu.
I tak o rześkim poranku rozpoczęliśmy wędrówkę główną ulicą ważnego starożytnego miasta, mijając po drodze świetnie zachowany Skarbiec Ateńczyków (ocalenie zawdzięcza trwałemu kamieniowi - marmurowi, z którego został wzniesiony),
a pośrodku tej świątyni - tam gdzie widoczny jest do dzisiaj wystający nieco powyżej, czarny spory kamień - miała swoje miejsce Pytia - wyrocznia, która "przepowiadała" przyszłość tym, którzy tam właśnie po to przybywali. Pytią była starsza kobieta, która, będąc pod wpływem gazów ulatniających się ze szczeliny w ziemi, które wdychała oraz żując liście lauru, mające działanie halucynogenne, mamrotała różne nieskładne zdania. Były one przekazywane zainteresowanej osobie przez towarzyszących jej kapłanów, którzy interpretowali je zgodnie z posiadaną przez siebie wiedzą, zaczerpniętą wcześniej na temat danej osoby i sytuacji. Mieli oni po prostu najlepiej zorganizowaną siatkę wywiadowczą, i dzięki informacjom przekazywanym z niej, mogli dowolnie, zgodnie z własnym interesem, formułować owe "wróżby".
Powyżej świątyni Apollina znajduje się teatr grecki,
a wokół przepiękne góry.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz